Historia frywolitki

kalendarz 25 stycznia 2012 Autor: pasart

Historię tej niesamowitej techniki, jaką jest frywolitka opracowała dla nas Magda znana jako Ludożerna z bloga http://ludozerna.blogspot.com/. Jako, że to nasze pierwsze spotkanie z Nią, to wypadałoby Ją przedstawić :)

Nazywam się Magda i mam niepełne 18 lat (6 lipca br. skończę). Od 5 lat, w każdej wolnej chwili wykonuję biżuterię w technice sutasz, frywolitka, modelina. Inspiruję się głównie otoczeniem, ale coraz częściej zwracam uwagę, co piszczy w modzie. Prowadzę od półtora roku bloga związanego z moim hobby – http://ludozerna.blogspot.com/.

Zapraszamy do lektury!

Historia frywolna czyli, jak frywolitka (koronka) przeżywa swoją drugą młodość!

W tym sezonie w modzie, kobiety zwariowały na punkcie koronek. Nieważne, w jakim kolorze by była, ważne tylko, żeby była to koronka. Na wystawach sklepowych możemy ujrzeć różne kreacje z użyciem tego materiału. Nie dziwie się, ma wiele zalet. Dzięki delikatności wzorków jest subtelna, podkreśla kobiecość. Dla osób, które jeszcze nie przekonały się do tego trendu, przyjrzę się historii frywolitki.

Frywolitka, nazywana także koronką czółenkową, jest bardzo starą techniką. Podobno była już znana w starożytnym Egipcie i w starożytnych Chinach. Z pewnością dotarła do nas ze Wschodu, gdzie jeszcze dziś jest wykonywana pod nazwą “Makuk” (według tam używanej nazwy czółenka). Dopiero w połowie XVII wieku, w 1850 roku, nastąpił rozkwit frywolitek, gdy wynaleziono metodę wytwarzania łuków i ząbków, dzięki którym wzory uległy znacznemu urozmaiceniu i zyskały na delikatności. Wzory były więc coraz bardziej pomysłowe, lecz również coraz mniej praktyczne – niezliczone ząbki, które zaczęły ozdabiać koronki, były i są zmorą każdej prasowaczki. Zasługa tego wynalazku przypada Eleanorze Riego de la Branchardiere, która w swoich publikacjach koronek “Occhi” otwierała nowe wymiary dla tej techniki i na wystawach międzynarodowych uzyskała cztery nagrody za swoje koronki.

Są to bardzo pracochłonne, ręcznie wykonane sploty, z cienkich nici w różnych kolorach. Używa się jej głównie do wytwarzania biżuterii, ale też jest doskonałym wykończeniem wielu rzeczy, m.in.: ubrań. Ta technika ma wiele zalet – jedną z nich będzie łatwość w transporcie, w każdej chwili może zostać przerwana i podjęta w wolnej chwili. Kolejny atut to, że mimo swojej delikatności oraz lekkości, jest bardzo mocna. Do robótki potrzebne jest czółenko lub specjalna igła, nici no i trochę wyobraźni.

Na koniec, dwiema najbardziej znanymi amatorkami frywolitki były rumuńskie królowe Elżbieta i Maria. Królowa Elżbieta (1843-1916), znana pod nazwiskiem Carmen Sylva jako niemiecka poetka, wykonała zasłonę kościelną (ikonostazę) z jedwabiu i złotej nitki, ozdobioną turkusami. W welon ołtarzowy, przy pomocy pętli z włosów na nitce pracy, wrobiła prawdziwe perły. Jej następczyni na tronie rumuńskim, królowa Maria (1875-1938), wnuczka królowej Viktorii i córka księcia Alfreda Saksonii-Coburg i Gothy, wykonała również dla celów kościelnych koronki “Occhi”, które podarowała klasztorowi Sinaia. Mówiono, że wrobiła w te koronki klejnoty, które w przeciwnym razie mogłyby wpaść w ręce kochanki jej małżonka.

Podczas, gdy przede wszystkim na Zachodzie – Ameryce, Australii i Nowej Zelandii zainteresowanie koronkami frywolitkowymi nigdy nie zmalało, w innych krajach dopiero teraz wraca się powoli do tej techniki. Niemniej jednak każdy, kto się nią zajmuje, potwierdzi to, co pisała 100 lat temu Lady Katherine Hoare:

“Wielka jest radość z odkrycia nowego supełka. Nie wiem, czy Madame Curie czuła się bardziej szczęśliwa po odkryciu radu. Naturalnie nasza praca jest mała i skromna i nigdy nie trzęsie światem. Tylko co kilka stuleci kobieta może wstrząsnąć światem, lecz w ciszy swojego pokoju może znaleźć rzeczy, które dają jej całkowite i głębokie zadowolenie.”

Przy tworzeniu opracowania korzystałam ze strony:
http://www.frywolitka.slupsk.pl/

opublikowano Opublikowano w Aktualności | tagi Tagi: , ,

Brak odpowiedzi do “Historia frywolitki”

Odpowiedz

INNE WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

25 stycznia 2012 | Autor: Ania
więcej
25 stycznia 2012 | Autor: Karolina
więcej