„Dzień dobry świecie! Właśnie założyłam swoją działalność. Teraz mogę ruszyć na podbój serc i zacząć zarabiać miliony na swoim niewyczerpanym, twórczym rękodzielniczym źródle.” Tak myślimy przez cały dzień, kiedy ściskamy w ręce dokument z CEIDG i wyobrażamy sobie jak to będzie cudnie sprzedawać własne prace. I tu zaczyna się początek drogi ze znalezieniem Klienta, a w głowie, coraz głośniej pojawia się pytanie – jak i gdzie sprzedawać rękodzieło? Przybywam do Was z przewodnikiem :).

Kiedy już uporamy się z własnymi  myślami i stwierdzamy, że oto wychodzimy do świata z naszą rękodzielniczą rzeczką, to jedynym naszym problemem jest odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie to nasze źródełko powinno płynąć, żeby faktycznie było pięknie. No właśnie – gdzie sprzedawać hand made?  Do wyboru mamy wiele opcji. Od otworzenia sklepu stacjonarnego, przez galerie internetowe, własną domenę, kiermasze, jarmarki, facebook lub zwykły marketing szeptany. Widzicie? Opcji jest sporo, a każda warta zastanowienia.

Zanim zasiądziecie do czytania polecam Wam zrobienie sobie kawki i prowiantu. To będzie długi tekst z linkami do podpatrzenia i zapoznania się. Chciałam tylko nadmienić, że mówimy tutaj o tym, jak legalnie sprzedawać rękodzieło. Bo choć to też temat rzeka, to w skrócie powiem, że nie istnieje legalny sposób sprzedaży hand made bez założenia działalności lub AIP.

Gotowi? No to start.

SPRZEDAŻ STACJONARNA

1) otworzenie sklepu stacjonarnego

Oh tak! Każdy rękodzielnik marzy o swojej małej galerii, gdzie może przyjąć klientów. Porozmawiać z nimi, poznać, pić kawę/yerbę/herbatę/sok/wodę/lemoniadę (niepotrzebne skreślić, albo pić wszystko na raz). Jednak, aby mieć swój sklep, trzeba mieć bardzo konkretny plan i kapitał. A do tego lokal. Musimy pamiętać, że miejsce takie to owszem – spełnienie marzeń, ale też podwojone koszty. Zanim się na to zdecydujecie, zróbcie  konkretny biznes plan. I przeanalizujcie różne możliwości np:

  •  może warto kogoś zaprosić do współpracy?
  • dodatkowo organizować tam warsztaty?
  • może komis dla innych rękodzielników byłby dobrym pomysłem?

Sama nie zdecydowałam się na otworzenie swojego sklepu. Nie dlatego, że nie chciałam :). Pogawędki z klientkami i całe dnie w przytulnym sklepiku z kotem śpiącym w witrynie, to moje ciche marzenie.  Ale w biznesie dobrze myśleć rozumem a nie sercem. Zatem mieszkając w małym mieście i wykonując biżuterię technikami bliskimi mojemu sercu, trudno byłoby mi zapracować na karmę dla witrynowego kota. Nieprędko zatowarowałabym cały sklep, więc ta opcja nie do końca jest dla mnie. Ale i tak każdemu polecam chociaż troszkę o niej pomarzyć i pomyśleć :)

inside-Philadelphia-Independents-Boutique

Sklep z rękodziełem w Filadelfii, USA, Źródło: popshopamerica.com

2) komisy

To, że sami nie macie sklepu – nie znaczy jeszcze, że nie możecie sprzedawać swoich prac u osób, które takie sklepy mają. Sprzedaż rękodzieła w takich miejscach ma swoje plusy i minusy. Ogromnym plusem jest to, że możecie zdobyć nowych klientów, a Wasze prace mogą być w wielu rejonach, a to jeszcze bardziej poszerza ilość potencjalnych nabywców. Oczywiście sklepy tego typu pobierają prowizję. Ale to normalne. Po prostu musicie ją uwzględnić ustalając cenę. Ale ma to też minusy. Opowiem Wam na moim przykładzie. Zdarzyło mi się, że biżuteria, którą miałam w komisie przez jakiś czas się nie sprzedawała.  Poprosiłam więc o jej odesłanie i w mig zrozumiałam dlaczego. Kolczyki były brudne. Nie, nie od tego, że długo wisiały i kurz na nich osiadł. Były poplamione fluidem. A na kolii było widać ślady szminki. Dzwoniłam i pisałam do galerii, ale niestety, jak się domyślacie komis nie poczuwał się do odpowiedzialności za zniszczone prace. Usłyszałam tylko, że  takie jest ryzyko, kiedy klient coś przymierza. Nie było to fajna sytuacja i przyznaję, że mnie zniechęciła do tego typu promocji mojej biżuterii. Z doświadczenia wiem, że projektanci, którzy sami sprzedają np. swoje ubrania i szukają biżuterii, która uzupełni ich kolekcje obejdą się z Waszymi pracami z dużo większym szacunkiem. Jednak nie jest łatwo znaleźć projektanta z podobną wizją. Oczywiście można to zrobić, jednak trzeba się sporo nachodzić i naszukać. Od razu mówię, że przydały by się tutaj katalogi z Waszymi pracami, chociaż ja pokazując to co mam w ofercie, wspominam, że rzadko kiedy powstaje bliźniak tego co widzą.

3) kiermasze/jarmarki/targi rękodzieła.

Najwięcej jest tego typu wydarzeń w okresie wakacyjnym i świątecznym. O kiermaszach mogłabym napisać książkę. I kto wie, może kiedyś to uczynię :). Ale tu spróbuję krótko. Jeśli decydujecie się na taką formę sprzedaży rękodzieła, to musicie wiedzieć co potrzebujecie kupić i sprawdzić, aby obyło się bez przykrych niespodzianek w stylu “jak to nie ma Pani stołu? My też nie mamy!”

  •  konieczne „must have” to namiot. I nie dajcie sobie wmówić, że jest Wam niepotrzebny, bo po pierwszym kiermaszowym przemoknięciu, (gdzie nawet majtki się nie uchowają) zmienicie zdanie. Uczcie się na moich błędach – bo teraz przed Wami kolejny – zrobiłam głupotę, kiedy chciałam na szybko kupić namiot. Wpadł mi niespodziewanie kiermasz, a bałam się, ze znowu zmoknę.  Kupiłam granatowy, bo akurat taki znalazłam i to w promocji. Pewnie w promocji był dlatego, że teraz moda jest na białe lub kremowe. Myślicie, że to lepiej że mam inny, bo się będę wyróżniać? Niestety nie – w wielu miejscach organizatorzy wymagają jasnych namiotów. Weźcie to pod uwagę przy wyborze tak drogiej rzeczy.
  • zapytajcie czy organizator zapewnia stolik, krzesła i oświetlenie. Jeśli nie. Musicie to wszystko zorganizować sami.
  •  obciążniki, które przytrzymają namiot, który będzie chciał odfrunąć w razie złej pogody. Mówię o tym, bo to ważne, a mnie tego wcześniej nikt nie powiedział.  Na jednym z kiermaszy mimo, że zawiesiłam się na stelażu to i tak poleciał – ze mną. A szarpnął tak, że uszkodził mi rękę i nie mogłam pracować przez pewien czas.
  • koszt benzyny i cena za stoisko.  Ceny są różne. Od 30 zł do nawet 300 za dzień. Bywają też darmowe i wierzcie mi, czasem są lepsze od tych drogich. Wszystko jest kwestią tego, co oferujecie. Na jarmarkach najlepiej sprzedają się tańsze drobiazgi. Więc jeśli tworzycie przepiękne kolie ze srebra, to raczej jarmark u babci Stasi to nie jest Wasz target. Jak już napisze tą książkę to dam znać :D
  • kiedy wybieracie jarmark upewnijcie się, ze jest to jarmark rękodzieła a nie festiwal sztuki chińskiej połączony z performance waty cukrowej, okraszony balonami ze świnką Pepą. Nie mam nic do świnki Pepy, ale wierzcie mi, często jest tak, że rodzice wolą kupić dziecku balon, colę, watę i pierścionek za 2zł, niż zatrzymać się przy rękodziele.  Dlatego, kiedy dostaniecie jakąś ofertę, albo sami coś znajdziecie – poczytajcie o poprzednich edycjach, pooglądajcie zdjęcia i napiszcie do kogoś, kto tam był  i widział.

Ja miałam mega szczęście, bo na moim pierwszym kiermaszu poznałam 2 wspaniałe osoby, z którymi jestem w stałym kontakcie i które z własnej woli podesłały mi informacje o fajnych kiermaszach na których warto się pojawić. Pozdrawiam koniczynki. Jeśli lubicie ceramikę, to do nich zajrzyjcie.

gdzie sprzedawać rękodzieło

Stoisko na kiermaszu, zdjęcie pochodzi z własnego archiwum

SPRZEDAŻ PRZEZ INTERNET

1) własna domena i sklep internetowy

Fajnie, bo sami jesteście sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Trudniej wypozycjonować, i przedostać się do klienta szczególnie na początku. Ale powiedzmy, że macie już pewne grono odbiorców, którzy poślą Was dalej w świat. I tak poleci. Będzie z tym sporo pracy, ale po coś założyliście firmę. Przecież nie chcecie odpoczywać, obijać się i spać w nocy. Gdybyście chcieli – nie zakładalibyście działalności :D (mówię tu szczególnie o początkach. Dobrze, że ja śpię bardzo mało).

Założenie sklepu internetowego z rękodziełem, wbrew pozorom nie jest trudne. Istnieje wiele platform, które mają tak zwane rozwiązania pudełkowe. Oznacza to, że kupujesz szablon sklepu, personalizujesz go pod swoje potrzeby i płacisz abonament za jego utrzymanie. Rozwiązania pudełkowe oferują na przykład IAI-Shop czy shoper. Są to tanie i dobre rozwiązania dla małych podmiotów, które nie mają na tyle dużej oferty, żeby potrzebować własnych rozwiązań, co wiąże się z kolei z własnym działem programistów.

Zapytałam o ten model sprzedaży Martę Krauze z pasartu, która odpowiedziała: “Własna domena w internecie i miejsce, gdzie klient może obejrzeć prace, to podstawa i od tego powinno się zaczynać myślenie o sprzedaży. Stoisko na kiermaszach czy oferta na facebooku powinna być uzupełnieniem własnej strony, gdzie 24/7 klient może obejrzeć nasze prace. Sklep to podstawa do budowania swojej marki, dostępność do narzędzi pozwalających na działania marketingowe, możliwość budowania bazy klientów i przede wszystkim własne miejsce, na które mamy wpływ. We własnym sklepie jedyną niespodzianką, jaka może Cię spotkać, to zapomnienie o płatności za przedłużenie domeny. Facebook może Cię zablokować, na targach mogą Cię postawić w kącie bez światła, na jarmarku spadnie deszcz. Własna witryna jest stabilna, przewidywalna i pewna – do tego jest miejscem, gdzie zawsze będziesz.”

2) galerie rękodzieła

Miejsca takie różnią się głównie stopniem wypozycjonowania w Internecie, warunkami przyjęcia nowych artystów, wysokością prowizji, oraz jakością sprzedawanego rękodzieła. Zawsze (!) zanim wyślemy zgłoszenie polecam zapoznać się z regulaminem. To pozwoli Wam zaoszczędzić czas swój i osób obsługujących te strony. Niektóre galerie mają bardzo wysoki próg oczekiwań i nie ma się co obrażać jeśli nie zostaniecie przyjęci. Czasem tak jest, szczególnie na początku drogi.  A teraz przybliżę Wam kilka znanych i mniej znanych miejsc.

  • trendymania – popytałam znajomych rękodzielników i byłam zdziwiona jak wiele niesamowicie uzdolnionych dziewczyn, odznaczających się stylem nie do podrobienia powiedziało mi, że się tam nie dostały. Ale próbować trzeba zawsze. Poziom mają niesamowicie wysoki. Trendymania pobiera 20% prowizji. Jeśli jesteście zainteresowani spróbowaniem swoich sił to polecam ich regulamin.
  • pakamera – którą zna chyba każdy kto zetknął się z rękodziełem. Aby się tam dostać trzeba przesłać swoje zdjęcia i opisy, oraz czekać na zaakceptowanie. Słyszałam, że obecnie przyjmują tylko osoby, które mają profesjonalnie przygotowane port folio,  wraz ze zdjęciami produktowymi. Jednak przyznam szczerze, ze sama do pakamery nie wysyłałam zgłoszenia i obecnie nie planuję. Jeśli jednak chcielibyście spróbować, to tutaj link jak to zrobić.
  • dawanda – aby założyć konto sprzedażowe trzeba się zarejestrować, otrzymać najpierw możliwość bycia kupującym a później dopiero można się ubiegać o otworzenie butiku. Od stycznia portal zmienił cennik. Wcześniej pobierana była tylko prowizja. Teraz wystawienie oferty jest płatne tak jak i jest pobierana prowizja. Ale niższa niż poprzednio bo 10,5%. Tutaj macie dokładny cennik. A na stronie głównej dowiecie się jak założyć konto. Dawanda jest przyjaznym portalem, który wchodzi w interakcje ze sprzedającymi. Jednak pilnujcie zakupów. Miałam sytuację, w której jedna Pani kliknęła “kup” na wszystkich moich produktach a ja nie byłam tego świadoma, bo maile z informacją trafiły do spamu.. Niestety musiałam zapłacić prowizję od wszystkich produktów, bo przegapiłam moment w którym mogłam anulować kupno. Upewnijcie się, ze maile trafiają tam gdzie mają trafiać :)
  • arsneo – tutaj również konieczne jest wysłanie zgłoszenia ze swoimi pracami. Szczegóły znajdziecie pod tym linkiem .
  • Oczywiście w sieci możemy znaleźć także inne, mniejsze galerie gdzie też można wystawić swoje prace. Takie jak np. srebrnaagrafka, artillo, nastrojowo, ludowomi, czy art-madam.

3) sklep na facebooku

Dla mnie najnowsza, która właśnie się pojawiła i którą obecnie testuję :)

gdzie sprzedawać rękodzieło

Facebook wyszedł naprzeciw sprzedawcom i stworzył możliwość dodania własnego sklepu na  fanpageach. Dlatego jeśli jesteście posiadaczami fp – to możecie takie coś otworzyć. Wasz sklep na portalu może istnieć sam. Bez połączenia z innymi stronami sprzedażowymi. Wtedy klienci piszą do Was bezpośrednią wiadomość, że chcą i kupują.  Ale co z takimi, którym trochę brak zaufania? I którzy woleli by, żeby sprzedaż szła jednak przez jakąś platformę? Fb daje nam możliwość powiązania sklepu z galeriami internetowymi. Wtedy po kliknięciu w link, klient zostanie przeniesiony bezpośrednio do strony na której jest produkt. Pamiętajcie tylko żeby do ceny doliczyć prowizję.

Przyznam szczerze, że czekałam na coś takiego. FP może być Waszą wizytówką. Możecie tam pokazać co tworzycie, jak tworzycie. Możecie przedstawić trochę siebie, a teraz przy okazji sprzedać Wasze produkty.

Mam nadzieję, że nie namieszałam Wam w głowach i, że macie już jakiś pogląd na to, gdzie sprzedawać rękodzieło :). Każdy sposób na sprzedaż jest dobry. Możecie je wszystkie razem łączyć i testować. Ważne, żebyście miejsce dopasowali do swoich potrzeb i produktów, które chcecie sprzedać. Na początku będziecie powoli poznawać wszystko. Bo choć być może obserwowaliście to latami i latami planowaliście – to i tak, kiedy już tworzycie swoją markę musicie się kilka razy potknąć, żeby dojść do rozwiązań idealnych. Dlatego dawajcie sobie szansę i nie zamykajcie się na współpracę. Powodzenia dziewczyny :)

Pozdrawiam Justyna

Justyna Kąkol znana także jako GithagoArt. Miłośniczka kolorowych sznurków i dobrych kamieni. Wraz ze swoim czarnym jak noc kotem tworzy tutoriale poświęcone hand made i DIY. Ciągle wpada na nowe pomysły, które najbliższe otoczenie musi znosić i przyjmować z entuzjazmem. Trochę wiedźma, trochę dziecko kwiatów. Kocham to co robię i chcę zhandmadować świat :)