Handmade to studnia bez dna. Wie to każdy, kto choć raz dotknął koralika, linki, czy bigla. Kiedy wpadniesz, to lecisz coraz głębiej i głębiej a końca nie widać. Jednak to taka pozytywna studnia, bo dzięki niej masz gwarancję, że nigdy nie będziesz się nudzić. Masz to, czego innym często brakuje – pasję. Pewnie nie raz, nie dwa musieliście odpowiedzieć na pytania „serio? Chce Ci się?”, „nie masz co robić?”, „czy Ty czasem śpisz?”.  Zanim założyłam działalność takie pytania przejawiały się często. Ale umiałam sobie świetnie z nimi radzić, bo czułam się zrelaksowana i miałam świadomość, że robię super biżuterię, którą chciały te same osoby, które czasem z ironicznym uśmiechem pytały o moje zdrowie psychiczne.

DSC_0494

Co jakiś czas zachwycałam się czymś nowym, co koniecznie musiałam mieć, wypróbować, zacząć. Czasem były to techniki zupełnie nie trafione, a czasem coś w czym zakochiwałam się od pierwszego dotknięcia. Niektóre wymagały ode mnie poświęcenia ogromu uwagi i czasu, (sutasz zjadł mi 2 lata zanim stwierdziłam, ze jestem zadowolona) a inne kilka godzin i wychodziło z tego coś bajecznego, albo totalne zło, które chowałam do szuflady na bardzo, bardzo długo. Ale odhaczałam sobie kolejne wykonane zadanie na mojej mapie handmadowej 😊

Dlaczego Wam o tym mówię? Bo zaczęłam handmadowanie w czasie, kiedy nie było to modne i ciężko było znaleźć kogoś, kto by się ze mną ekscytował nowymi kamyczkami. Całe szczęście te czasy minęły, kiedy poszłam na studia i poznałam ludzi, którzy może nie szaleli na punkcie rękodzieła, ale fascynowali się moją fascynacją 😊. Zbiegło się to też z momentem „rewolucji internetowej”. Nagle poznałam facebooka, znalazłam grupy rękodzielnicze i dostałam jeszcze większej motywacji a apetyt na nowości rósł we mnie w miarę tworzenia i poznawania nowych, wspaniałych rękodzielniczek, które wspierały mnie w rozwoju i zdobywaniu wiedzy. Ostatnio na grupie pasart i przyjaciele pojawił się temat, w którym motywujemy się do robienia nowych rzeczy. Temat mnie zachwycił, bo przypomniałam sobie, że właściwie od kilku tygodni nie nauczyłam się niczego nowego. I stąd pojawił się pomysł na ten tekst i na wyzwanie weekendowe.  Co wyróżnia rękodzieło na weekend od takiego normalnego? To, że zazwyczaj jesteśmy w stanie szybko zorganizować sobie narzędzia, których potrzebujemy. Każda z nas coś sobie handmaduje, więc poszukajmy tej nowości w obrębie tego co już robimy, albo na szybciutko zamówmy to, co jest nam potrzebne.

FB_grupa

Mam do Was pytanie. Kiedy ostatni raz zrobiłyście coś innego niż zazwyczaj? Nie mówię tu o porzuceniu swoich ulubionych technik i ucieczce na biegun północny rękodzieła. Ciężko nagle stać się złotnikiem. Ale o takiej choćby drobnej zmianie i drobnej nauce? Ja tak mocno siedziałam ostatnio w hafcie i sutaszu, że przyznaję z bólem – nie pomyślałam o niczym nowym. A przecież tak bardzo chciałam się nauczyć kilku beadingowych rzeczy. I kupiłam sobie druty do wire wrappingu, które leżą. I tu nawet nie chodzi o brak czasu. Tylko o jakieś takie zwyczajne zasiedzenie. Kto by pomyślał, że w hobby coś takiego istnieje?

Ostatnio jakoś nie chciało mi się szyć. Sama nie wiedziałam dlaczego. Nic mi do niczego nie pasowało i stwierdziłam, że to jest po prostu znudzenie materiałem. Wiecie, to tak jakby oglądać ciągle ten sam serial. Niby znajdujemy w nim coś innego, ale po pewnym czasie trzeba sobie zrobić przerwę. I tak w akcie desperacji – potrzebowałam czegoś szybkiego, a jednocześnie fajnego. Wygrzebałam z dna rękodzielniczej szafy gumki do bransoletek. Kupiłam je kiedyś i nigdy nie użyłam. Aż do teraz kiedy to powstały dwie cudne, jesienne bransoletki z agatów i jaspisów.

DSC_0477

Korzystając z okazji, że wyjęłam kuleczki – wzięłam jeszcze drut pamięciowy i tak powstały dwie kolejne. Tak mi się spodobało, że otworzyłam pasartowy koszyczek i zamówiłam więcej kulek z myślą o całej masie kolorowych, kulkowych bransoletek.

DSC_0551

Ale czułam jeszcze niedosyt. Za oknem chlapa, więc nic by mnie nie wymiotło na spacer. Chwyciłam kwadratowy dysk kumihimo, którego nigdy wcześniej nie miałam w rękach i zaczęłam kombinować. To już było trudniejsze i bardziej wymagające, ale kiedy w końcu wpadłam na to jak robić pierwsze sploty poszło łatwiej. Macie ochotę na pracę z kwadratowym dyskiem? Na blogu pasart znajdziecie zdjęciowy kurs na płaską bransoletkę.

2

Natomiast jeśli chcecie, to chętnie stworzę dla Was video na bransoletkę poniżej :)

DSC_0433

Ja się zakochałam i stwierdziłam, że koniecznie muszę zrobić ich więcej. Ale dalej moja miłość do sutaszu nie była zbyt gorąca. Co zaowocowało sięgnięciem do makramy. Od długiego już czasu podziwiam makramowy kunszt. I na pewno będę do niej wracać, bo coś czuję że tym jednym wyskokiem nie wykorzystałam nawet 1% jej potencjału. Nie pochwalę się Wam bo nic wybitnego w tym temacie nie powstało :D Ale mam zamiar szybciutko to zmienić :)

Ale po weekendzie handmadowych nowości z radością wróciłam do sutaszu i haftu i nawet nagrałam dla Was tutorial, który powolutku montuję :)

DSC_0511

Pomyślałam, że dobrze jest sobie stawiać takie mikro wyzwania handmadowe, bo dzięki temu nie tylko możemy się rozwijać, ale też przy okazji odpocząć od technik, które towarzyszą nam ciągle. Na przyszły weekend zaplanowałam naukę oplatania rivoli (bo podchodzę do niego jak do jeża od bardzo długiego czasu)

A jak u Was wygląda motywacja do uczenia się nowości? Czy czujecie taką potrzebę, czy raczej dobrze czujecie się w tym co robicie i nie potrzebujecie na razie żadnych zmian? Czy któraś z Was chce ze mną podjąć weekendowe wyzwanie i spróbować nauczyć się czegoś nowego? Może dla Was tym czymś nowym będzie sutasz, albo haft koralikowy? Jeśli tak to zapraszam na pasartowe tutoriale video ;) Znajdziecie tam wiele innych ciekawych porad.

I jeszcze raz zachęcam Was do poznania grupy pasart i przyjaciele, bo właśnie wprowadziłyśmy sobie oficjalnie wspólne tematy do nauki, a nic tak nie zachęca do działania jak  wsparcie i tłumaczenie sobie wzajemnie popełnianych błędów. Zaczęliśmy właśnie naukę makramy. Ja jestem zachwycona, bo szczerze powiedziawszy niewiele w jej temacie zdziałałam. To co? uczycie się z nami? Dla zachęty przypomnę trochę pasartowo – makramowych kursów :)

Tutaj szeroka, siedmiorzędowa bransoletka – idealna na jesienną szarugę

9

Dla tych, którym apetyt rośnie w miarę tworzenia 4 sposoby na bransoletki

4

A teraz coś dla miłośniczek kolczyków.

1

Troszkę zmotywowane? Więcej kursów znajdziecie na blogu, pod hasłem “makrama”. To kto się z nami bawi i pochwali się efektami na blogu? Ja na pewno :)

Dajcie znać co myślicie o próbach z nowościami. Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie :)

Justyna z GithagoArt

^3AB470695AB991F0B1E315DF8A5E9BAC076E0DFF9B76D1B6DC^pimgpsh_fullsize_distr

Specjalnie dla Was utworzyliśmy grupę zrzeszającą pasjonatów biżuterii ręcznie robionej. Do grupy należą zarówno osoby początkujące, jak i bardziej zaawansowane, również te, które tworzą dla Was kursy. To tutaj możesz pochwalić się swoimi projektami, zapytać o radę, wyjaśnić wątpliwości odnośnie kursów, zgłosić swoje propozycje kursów, a także nawiązać nowe znajomości, z ludźmi, którzy mają takie samo hobby jak Ty :). Zapraszamy! Do grupy możesz zapisać się tutaj.

Justyna Kąkol znana także jako GithagoArt. Miłośniczka kolorowych sznurków i dobrych kamieni. Wraz ze swoim czarnym jak noc kotem tworzy tutoriale poświęcone hand made i DIY. Ciągle wpada na nowe pomysły, które najbliższe otoczenie musi znosić i przyjmować z entuzjazmem. Trochę wiedźma, trochę dziecko kwiatów. Kocham to co robię i chcę zhandmadować świat :)