Ale to brzydkie, jesteś stanowczo za niska, za wysoka,  za gruba, za chuda, za dużo piegów, za krzywe zęby, za białe zęby – pewnie sztuczne, za piegowata, za blada, za dużo się śmiejesz, jesteś za ponura. To kolczyki? Za kolorowe, za ciemne, za bure, ja bym tego nie nosiła, jak dla ufo,  itd. itd. Przeczytałyście kiedyś coś takiego pod zdjęciem swoim lub swojej pracy?  Jesteśmy rękodzielnikami, prowadzimy swoje blogi, strony, kanały. Wychodzimy ze swoją biżuterią w świat. A żyjemy w czasach, kiedy każdy może komentować nasze zdjęcia, a hejt jest dosyć powszechną metodą wyżywania się i gnębienia. Dlatego stwierdziłam, że warto poruszyć ten drażliwy temat. Porozmawiajmy o tym, czym jest hejt w internecie i jak sobie z nim radzić.

Hejt to spolszczona nazwa wyrażenia hate czyli nienawiść. W znaczeniu potocznym oznacza wyrażenie niechęci zazwyczaj w internecie za pomocą słów, ale także obrazków, memów itd. Z hejtem mamy do czynienia, kiedy ktoś w obraźliwy sposób komentuje nasze zdjęcia, teksty czy prace nie odnosząc się do nich merytorycznie, tylko z góry nastawiony jest na obrażenie nas. Jest aktem cyberprzemocy.

Kim jest hejter? Dobre pytanie. Czy to człowiek, który ma za dużo czasu i się nudzi? Czy taki, któremu coś w życiu nie wyszło i chce żeby inni poczuli się tak samo nieszczęśliwi? Czy ktoś, kto święcie wierzy, że ma rację i czuje misję w tym co robi? A może to po prostu mały, smutny człowieczek, który szuka rozgłosu, a że sam nie potrafi go zdobyć, to szuka 5 minut zainteresowania u innych? Jedno jest pewne – człowiek taki ma potrzebę kontrolowania i obrażania innych. A jego działanie to molestowanie psychiczne z którym trzeba walczyć.

Zanim skupię się na samym hejcie chciałabym zwrócić uwagę, że nie każdy negatywny komentarz nim jest. Jeśli ktoś w sposób spokojny, merytoryczny odnosi się do jakości tego co pokazujemy, jeśli udziela nam wskazówek, bądź w kulturalny sposób informuje, że do niego nie przemawia taka forma wyrazu, to nie można zarzucić, że jest hejterem. Ma po prostu odmienny gust. Podam Wam teraz dwa przykłady z mojego blogowo/vlogerskiego życia. Jest różnica pomiędzy: „Ma Pani bardzo ładne włosy i interesującą urodę, ale wydaje mi się, że ubieranie się na czarno do Pani nie pasuje”, a (i tutaj zacytuję przykład, który miałam okazję znaleźć kiedyś na swoim kanale, pod jednym z filmów )„z takim ryjem, to Ty się nie nadajesz do internetu. Na Twoim miejscu schowałabym się w piwnicy”. Da się zauważyć różnicę w wyrażaniu prawda? Dalej lubię ubierać się na czarno, ale od czasu przeczytania tamtego komentarza staram się nie robić tego do filmów dla Was. Natomiast co do tego drugiego komentarza ciężko się odnieść… W sumie od 10 lat mieszkam w miejscach gdzie nie ma piwnicy, więc nie mam się gdzie schować 😊

No dobrze. Wiemy już czym jest hejt i kto za nim stoi. Teraz pozostaje jedna kwestia co z nim zrobić? Sposobów jest kilka. Opowiem Wam jak to wszystko wyglądało na moim przykładzie i jaką drogę musiałam przejść, żeby przestać się przejmować hejtem. Ale jednocześnie nauczyłam się też, że są momenty, gdy trzeba reagować naprawdę ostro. Ten tekst jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ zarówno ja, jak i wielu moich znajomych poznało smak tego paskudztwa. Mam nadzieję, że opierając się na mojej historii zobaczycie, że da się z tym wygrać i że znajdziecie odpowiedzi także na swoje pytania i problemy.

Swojego pierwszego bloga założyłam w 2010 roku. Byłam wtedy młoda, zapalona rękodziełem, a każdy szanujący się rękodzielnik miał wtedy bloga (nie było jeszcze facebookowych funpage, a strony internetowe mało kto miał).

Prowadziłam go spokojnie jakieś 2 lata.  Miałam swoje blogowe koleżanki, osoby, które komentowały. Wchodziliśmy w reakcję i budowaliśmy fajną społeczność. O hejcie nie wiedziałam zbyt wiele. Spotkałam się z nim jako moderator jednej z wtedy modnych stron dla miłośników mody. Ale we mnie bezpośrednio nigdy nie uderzał. Aż nagle pojawił się. Zostałam zaatakowana. Komentarze dotyczyły moich wyrobów, zdjęć i tekstów. Jednak nie wnosiły nic do dyskusji. Pamiętam dokładnie pierwszy, bo odnosił się do filcowej pracy, którą wystawiłam na konkurs. Brzmiał mniej więcej tak: „Nie jesteś ani zdolna, ani odkrywcza. Twoja praca jest paskudna tak samo jak Twoje naciągane pisanie. Zamknij ten blog i się nie ośmieszaj, bo aż żal”.ilc

Cóż… popłakałam się, chciałam usunąć pracę i zamknąć bloga. Na szczęście po kilku rozmowach ze znajomymi stwierdziłam, że po prostu kasuję komentarz. Niestety sytuacja się powtarzała. Komentarze zawierały przekleństwa. Kasowałam je, ale coraz bardziej traciłam zapał. Nie chciało mi się już robić zdjęć pracom, ani pisać postów. Robiłam to dalej, ale z mniejszym przekonaniem. Tak kochani. Mój młodziutki mózg poddał się tej paskudnej fali hejtu, a blog zaczął powolutku umierać. Wtedy jeszcze nikt nie czepiał się mojego wyglądu, bo raczej nie pokazywałam swoich zdjęć na blogu. Sytuacja zmieniła się, kiedy przyjaciel namówił mnie na założenie kanału na youtubie. Ja robiłam swoje kursy, a on je nagrywał i montował. Przez jakiś czas było raczej cicho. Aż nagle skoczyły mi wyświetlenia, a na kanale zaczęły się pojawiać komentarze. Niestety nie wszystkie dotyczyły mojej pracy. Często odnosiły się do mojego wyglądu, sposobu mówienia, gestykulacji. Każdy ma swoje kompleksy. Moment w którym widzicie, że inni wyśmiewają Wasze słabsze cechy jest okropny. I znowu początkowo zaczęłam się poddawać.

hejter3

Aż nagle, któregoś dnia weszłam sobie na profile obrażających mnie osób. Ani jedna nie miała żadnego filmu. Wiele z nich istniało tylko po to żeby obrażać innych. Pomyślałam sobie, że to są takie ohydne trolle a ja nie mam zamiaru ich karmić moim smutkiem. Rozpoczęłam walkę z hejterami. Na zarzuty o wadę wymowy, czy krzywe zęby odpisywałam ironicznym tonem o przewadze innych moich wspaniałych cech nad tymi mało istotnymi. Zaczęłam potem pytać wprost – ile kursów oni nakręcili skoro mają się za takich ekspertów. I że chętnie skorzystam z porad modowo/dentystycznych, którymi dzielą się u siebie na blogach… Hejterzy zaczęli się kruszyć. Oczywiście pojawiali się nowi, ale starym nie chciało się już mnie atakować. Komentarze mocno obraźliwe, czy niecenzuralne kasowałam z miejsca. Z założenia mój kanał miał być miłym miejscem także dla dzieci. I walczyłam by taki właśnie był.

Jedyne co się zmieniło, to moje podejście do hejtu, a także do samej siebie. Hejterzy odnieśli u mnie odwrotny od zamierzonego skutek. Zaczęłam zauważać swoje zalety i ogrom pracy, który razem z moim wspaniałym kamerzystą i montażystą wkładaliśmy w kanał. Radek śmiał się, że skoro są hejterzy to znaczy że robię coś dobrze i że jest o mnie głośno. Trochę tak jest, ale to nie znaczy, że mamy się cieszyć z tego że ktoś nas obraża. Nigdy na to nie pozwólcie. Macie jedną przewagę nad anonimowym hejterem. Tworząc swoją markę, niezależnie od tego co to jest – uczycie się. Pracujecie, rozwijacie. Dzielicie się tym. Hejter to często ubogi w słownictwo, smutny człowiek, który nie ma pomysłu na siebie i jedyną jego rozrywką jest obrażanie innych ludzi  w internecie. Często jest tak, że bez grupy w realnym życiu nigdy by tego nie zrobił, bo zabrakło by mu odwagi żeby podejść i zwrócić na coś uwagę. Sposobów na radzenie sobie z hejtem jest kilka, zaraz Wam o nich opowiem. Ale pamiętajcie, że wszystko zaczyna się w waszej głowie. Nie dopuśćcie żeby troll złożył tam swoje hejciarskie jajka, to zapanujecie nad tym i spojrzycie na wszystko trzeźwo i bez smutku. Raczej z żalem dla rzeczonej kreatury. W lipcu byłam na konferencji see blogers. Temat hejtu pojawił się kilka razy. Uczestniczyłam w bardzo fajnym panelu w którym poznałam bliżej kilka blogerek, za którymi bez większej przyczyny nie przepadałam. Zdałam sobie sprawę że nie lubiłam ich – mimo, że sama za dobrze nie wiedziałam czym się zajmują. Po prostu migała mi ich twarz w sieci z negatywnymi opiniami. Tak działa hejt. Czasem cicho i konsekwentnie miesza nam w głowach. Nie dajcie się temu. Chociaż nie lubię hip hopu pokaże Wam piosenkę nagraną przez kilka silnych kobiet znanych w blogosferze, które postawiły się fali hejtu i pokazały, że są silne, pewne siebie i znają swoją wartość:

Nie dajcie się zastraszyć. To jak będziecie reagować na hejt jest bardzo ważne, bo po 1 pokazuje innym, że aktywność taka jest nieakceptowana. A po 2 daje wsparcie – szczególnie tym słabszym jednostkom. Jednak pragnę Was przestrzec przed jednym. Obrona jest bardzo ważna, ale pilnujcie żebyście sami nie stali się hejterami na hejterów, bo nie na tym to ma polegać. Nie chcecie być tacy jak oni. Dlatego podając sposoby na walkę z tym rodzajem patologii pozwolę sobie też odradzić kilka kwestii.

Po 1 i najważniejsze – powtórzę się. Nie karmcie trolla. Hejterzy żywią się smutkiem, zdenerwowaniem, podchwytywaniem tematu. Zgaście go komentarzem, a jeśli jego tekst jest zbyt bolesny, albo nie macie wiedźmowatego charakteru, to bez skrupułów wywalajcie i blokujcie. Nie ma co dyskutować, jeśli ktoś jest wredny i nastawiony tylko na atak. Prawdopodobnie i tak nie wygracie w dyskusji z głupkiem, bo pokona Was doświadczeniem.

Po 2 nie bierzcie do siebie słów hejtera. Zazwyczaj skupiają się oni na jednej, mało istotnej rzeczy, do której najłatwiej się doczepić. Tak jak u mnie był to wygląd, który nie miał zupełnie nic wspólnego z kanałem, który prowadzę.

Po 3 jak wspomniałam powyżej nie stańcie się hejterami. Wrzucanie do siebie na firmowe FP screenów z takich ataków może odnieść odwrotny skutek. Jeśli potrzebujecie pomocy z pozbyciem się trolla, albo  chcecie żeby inni się do tego odnieśli i musicie już gdzieś ten screen wrzucić – zróbcie to u siebie na profilu prywatnym. Niech Wasi klienci nie mają do tego dostępu. Prawdziwy hejter chce takiego rozgłosu, chce widzieć, że sobie nie radzicie. To go karmi.  Jeśli czujecie potrzebę wrzucenia tego jednak na swojego bloga czy FP, to zamażcie dane osobowe. Pamiętajcie nie bądźcie hejterami. Może się bowiem zdarzyć, że będziecie przeczuleni na punkcie jakiejś swojej cechy i potraktujecie za hejt komentarz, który może był źle napisany, ale jednak merytoryczny, to jeszcze zaszczujecie osobę, która chciała dobrze, ale nie umie w sposób dyplomatyczny wyrazić myśli. No i trochę pokażecie że nie macie dystansu do siebie i swojej pracy. Kiedyś dostałam u siebie na kanale komentarz typu „nie myślałaś żeby zrobić coś z tymi okropnymi paznokciami? Trochę straszą. I pilnuj jak mówisz,, bo robisz dużo powtórzeń”. Oh jak było mi przykro wtedy. I jak miałam ochotę tej dziewczynie napisać żeby się zajęła sobą.  Ale przejrzałam swoje filmy i faktycznie – robiłam powtórzenia. A paznokci nigdy ładnych nie miałam.  Cóż 😊 powtórzenia robię dalej, ale paznokcie do tutoriali zawsze maluję. Nie, to nie był hejt, choć forma była sucha. Czasem warto z dystansem spojrzeć na rzeczy nad którymi możemy popracować.

Po 4 Reaguj na hejt! Zawsze i wszędzie  nie tylko u siebie. Pamiętajcie – nie tylko Wy jesteście hejtowani. Kiedy widzicie złe działania w internecie, nie przechodźcie obojętnie. Czasem jeden pozytywny komentarz sprawia, że ludzie zaczynają widzieć inną stronę medalu i przemyślą to, co powiedzieli wcześniej. Nie musicie się rozwodzić nad tematem. Czasem wystarczy dosadnie stwierdzić fakt. Nie powielając mitu. Można to zrobić za pomocą słów, grafik, gifów. Jeśli społeczność pokaże hejterowi, że nie ma tu dla niego miejsca, to często sam odejdzie.

Po 5 Niezależnie czy problem jest mały, czy też większy – pamiętajcie, że znieczulica sprawia, że trolle mają przewagę. Czasem, jeśli ktoś jest słabszy, to z małego deszczu może się rozpętać burza z błyskawicami, która wyniszczy jednostkę.  Nic tak nie pokonuje trolla jak pokazanie mu, że nie jest bezkarny, a obrażana osoba nie jest sama.

Po 6 teraz się zdziwicie, ale mówię to do wszystkich takze do siebie. tworzymy rękodzieło. Każdy z nas ma inny poziom w różnych technikach. Jesli komentujemy coś u innych. Jeśli chcemy zaznaczyć, że coś jest źle czy niepoprawnie, to zanim naciśniecie “opublikuj” pomyślcie jeszcze chwilę i przeczytajcie komentarz. Czy sami chcielibyście taki u siebie przeczytać. Czy dałby Wam do myślenia? Czy raczej odebrał chęć do działania. Wspierajmy się, pomagajmy i uczmy, ale nie bądźmy wrednymi belframi, którzy gnębią uczniów tylko dlatego, że mają więcej wiedzy. Wiem że po przeczytaniu punktu 6 możecie poczuć się urażone. Ale czasami, kiedy widzę komentarze koleżanek po fachu, to jest mi trochę smutno. Bo mimo, że wiem że każdy chce dobrze to wychodzi różnie.

Po 7 Hejter nie jest anonimowy, nawet jeśli tak mu się wydaje. Obrażanie na zasadzie „ale brzydkie zdjęcie” to jedno. Ale czym innym jest konkretna mowa nienawiści namawiająca do zrobienia krzywdy. Pamiętajcie o tym. Jeśli ktoś atakuje Was, lub Waszych bliskich.  Jeśli widzicie namawianie do przemocy na jakimkolwiek tle.  Jeśli ktoś grozi sankcjami, czy też uszczerbkiem na zdrowiu, to musicie reagować. Hejter tylko myśli, że jest anonimowy. Ale prawda taka, że prawo chroni obywatelli. Jeśli ktoś narusza Wasze poczucie bezpieczeństwa, to macie prawo i obowiązek zgłosić sprawę na policję.

I nigdy, przenigdy nie pozwólcie hejterowi zabić w sobie poczucia własnej wartości. Nie jesteście sami. Jest masa instystucji, grup wsparcia. Macie rodziny, przyjaciół koty, króliki i prawo po swojej stronie. Nikt nie ma prawa naruszać Waszej godności i poczucia bezpieczeństwa. Wszyscy musimy walczyć z hejtem, bo tylko w ten sposób będziemy górą.

Można powiedzieć, że przecież policja nie zainteresuje się jakimś tam blogerem, którego ktoś obraża na blogu. Błąd! policja ma obowiazek reagować. Nie wierzycie? Spójrzcie na filmik poniżej. Kulturysta przez 10 miesięcy szukał swojego hejtera. Kiedy go juz znalazł i zobaczył z kim ma do czynienia zdecydował się na niesamowity krok.

Jesteście ofiarą hejtera? Nie chcecie jeszcze iśc na policję, ale nie wiecie jak się bronić? Odsyłam Was na stronę uprzedzenia.org. Tam przeczytacie wskazówki jak się zachowywać. Zobaczycie przykładowe odpowiedzi i miejsca w które możecie się zgłaszać. A czy Wy spotkaliście się kiedyś z hejtem? Jak sobie poradziłyście? Czy reagujecie, kiedy widzicie, że dzieje się coś niefajnego? podzielcie się doświadczeniem. Chciałabym wiedzieć, że jesteśmy silne w naszej handmadowej rodzinie :)

Pozdrawiam Was cieplutko w ten jesienny dzień

Justyna z GithagoArt

^3AB470695AB991F0B1E315DF8A5E9BAC076E0DFF9B76D1B6DC^pimgpsh_fullsize_distr

Specjalnie dla Was utworzyliśmy grupę zrzeszającą pasjonatów biżuterii ręcznie robionej. Do grupy należą zarówno osoby początkujące, jak i bardziej zaawansowane, również te, które tworzą dla Was kursy. To tutaj możesz pochwalić się swoimi projektami, zapytać o radę, wyjaśnić wątpliwości odnośnie kursów, zgłosić swoje propozycje kursów, a także nawiązać nowe znajomości, z ludźmi, którzy mają takie samo hobby jak Ty :). Zapraszamy! Do grupy możesz zapisać się tutaj.

Justyna Kąkol znana także jako GithagoArt. Miłośniczka kolorowych sznurków i dobrych kamieni. Wraz ze swoim czarnym jak noc kotem tworzy tutoriale poświęcone hand made i DIY. Ciągle wpada na nowe pomysły, które najbliższe otoczenie musi znosić i przyjmować z entuzjazmem. Trochę wiedźma, trochę dziecko kwiatów. Kocham to co robię i chcę zhandmadować świat :)