Jesteśmy niezwykłe. Historia kobiet choć niełatwa dowodzi, że potrafimy się odnaleźć w każdej sytuacji. Potrafimy się jednoczyć, kochać bezwarunkowo, robić kilka rzeczy na raz i walczyć do upadłego o rzeczy, które kochamy. Kiedy w zeszłym roku dowiedziałam się, że 2018 ma być rokiem kobiet bardzo się ucieszyłam. Fajnie jest być dziewczyną. Bo choć czasem mamy totalnie pod górkę, to za każdym razem udowadniamy światu, że dajemy radę. Niezależnie czy jest to świat w rozumieniu globalnym, czy nasza wewnętrzna mikro planeta.

Czasem wracamy zmęczone po pracy, jeszcze tylko zrobić zakupy/odebrać dzieci/ugotować obiad/ogarnąć pranie/ zrobić milion potrzebnych rzeczy i można usiąść na kanapie i się zrelaksować. A jak relaksować to najlepiej z koralikami. Macie takie dni? Chyba każda z nas takie ma – mamy ochotę uciec na koniec świata, a w bagażu zabrać tylko artykuły do handmade. Całe szczęście to tylko momenty, które przychodzą i mijają, a że jesteśmy kobietami to potrafimy się podnieść z każdej sytuacji. I już za chwilę uśmiechnąć i działać dalej.

Piszę te słowa ponieważ nastał marzec. Ósmego będziemy obchodzić Dzień Kobiet. Nie wiem dlaczego nie świętujemy go codziennie. Bo każdego dnia przenosimy góry i pokonujemy problemy z prędkością błyskawicy. A my rękodzielniczki robimy to ze zdwojoną siłą. Dlaczego? Bo mamy coś co nas odpręża. Daje radość. A radość to więcej endorfin. Endorfiny spowalniają starzenie. A to sprawia że nie dość, że jesteśmy ogarnięte, mądre, ciągle się rozwijające i zdolne, to jeszcze piękne i zadowolone. Tak mamy powody do uśmiechu, kiedy wracamy z pracy i myślimy sobie, że zrobimy milion rzeczy, a potem usiądziemy do naszej pasji i będziemy pięknieć. 

dzień kobiet

Nie jest tajemnicą, że obracam się w gronie wspaniałych kobiet w różnym wieku. Jednak kiedy z Wami rozmawiam to czasem mam wrażenie, że siebie nie doceniacie. Nie mówię tylko o docinkach w stosunku do własnego wyglądu. Ale też tego co robimy. Że to „takie tylko”, „że każdy by takie umiał”, „że nic wielkiego” „właściwie to krzywe”. Dzisiaj mówię na to stanowcze nie! Ok – ostatecznie mogę Wam pozwolić na użalanie się na krzywe zęby, słabe paznokcie i za duży nos. Ale od Waszych cudownych zdolności wara!

Odkąd zajęłam się sprzedażą swoich prac ciągle spotykam się z różnymi komentarzami, że oczywiście to jest takie piękne, ale chyba mało rozwojowe. Albo, że to raczej tak żeby sobie podłubać, albo oddać na cele charytatywne i że to przecież nie jest zawód…Pamiętam jak raz powiedziałam znajomej ,że jestem dzisiaj taka zmęczona, bo pracowałam do późna i oczy mnie szczypią i ogólnie to mam ochotę walnąć się na kanapę i odpocząć. W odpowiedzi usłyszłam, że czym ja mogę być zmęczona jak sobie siedzę i dłubię wisiorki… Koleżanka, która mi to powiedziała miała szczęście, że szycie tych „wisiorków” połamało mi pazury, bo nie mogłam ich użyć. “Mało rozwojowe” niesamowicie mnie zdenerwowało, bo przecież ciągle się rozwijam. Ale dotarła do mnie mega ważna prawda. Może to tylko wisiorki, ale to w sumie są moje. Tak samo jak praca i wszelkie życiowe wybory. I pojawił się we mnie mały bunt, którym ninejszym artykułem mam zamiar Was zarazić :D

  • Mamy prawo do dokonywania własnych wyborów i do postawienia się – zawsze.
  • Mamy prawo być zmęczone. Niezależnie czy zajmujemy się domem, pracujemy przy komputerze, czy obsługujemy kasy w sklepie.
  • Mamy prawo się zbuntować i stwierdzić „heloooł ja tu dzisiaj idę do kina, a Ty świecie poradź sobie beze mnie przez 3 godzinki”.
  • Mamy prawo czasem ponarzekać na dzieci, mężów, mamy, szefa itd.
  • Mamy prawo nie czuć się przez to winne

2018 rokiem kobiet

Nie mówię, że macie się zamienić w narzekające bomby – ale czasem możecie sobie pozwolić na wybuch dla oczyszczenia atmosfery. Mam nadzieję, że teraz to czytacie i stwierdzacie: „ej no raczej, odkrywcza to ty nie jesteś”.  A nie :„ej, dziewczyno widać że nie masz dzieci i że nie rozumiesz, że życie nie jest takie proste”. Może i bywa trudne, ale jeśli nie docenimy samych siebie i cudownych rzeczy jakie robimy na co dzień, to kto je doceni? 

Piszę to do Was, bo chcę żebyśmy w ten dzień kobiet zrobiły coś dla siebie. Może kupiły  kwiaty, poszły do teatru, albo zamówiły obiad z restauracji i cieszyły się każdym jego kęsem. A może tak jak ja zaszyjecie się z koralikami, obwarujecie termosami z herbatą, kocykiem i pokrojonymi w słupki warzywami z hummusem i będziecie szyć coś dla siebie? Nauczycie się nowej techniki? Lub akurat tego dnia przyjdzie do Was nowe zamówienie i dacie się ponieść fantazji?rękodzieło

Kiedy przygotowywałam ten artykuł pomyślałam sobie, że czasem zapominamy jakie jesteśmy silne i ile potrafimy. A o tym, że rok 2018 jest rokiem kobiet mówi się bardzo mało. Dlatego w ramach przypomnienia chciałam Wam podsunąć kilka niesamowitych dziewczyn, które przebiły mury, wybiły się i pokazały, że siła faktycznie jest kobietą. Opisze je pokrótce, ale może kogoś zainteresuje bliżej ich historia.

Ruth Handler. Słyszeliście o niej kiedyś? Być może samo nazwisko nie jest Wam znane. Ale na pewno znacie produkt, który wymyśliła, kiedy chciała stworzyć zabawkę dla swojej córki Barbary. Ruth bowiem stworzyła lalkę Barbie. Pewnie myślicie, że to nic takiego stworzyć lalkę skoro mąż Ruth był prezesem firmy Mattel. Niestety ani on, ani pracownicy nie podchwycili tematu. Storpedowali pomysł stwierdzając, że żadna matka nie kupi swojemu dziecku lalki z biustem. I na nic zdały się  tłumaczenia, że każda dziewczynka marzy tylko o tym żeby być dorosłą. Pomysł na Barbie dojrzewał bardzo długo aż nagle Ruth wpadła w Niemczech na lalkę podobną do tej, którą sama chciała stworzyć. Fakt, że tamta była stylizowana na… no cóż – panienkę lekkich obyczajów z pewnych pism i była przeznaczona raczej dla męskiej widowni niż dzieci wcale nie zniechęciła Pani Handler. Wręcz przeciwnie sprowadziła kilka do Ameryki i rozpoczęła prace nad swoim projektem. Niesamowite było to, że im bardziej mówiono, że się nie da i że powinni się wycofać – tym bardziej kobieta wierzyła w swój pomysł. Pierwsza lalka została zaprezentowana w 1959 roku  na targach zabawek. Nie została przyjęta zbyt ciepło. Ruth zaczęła się obawiać, że poniesienie ogromnych kosztów na tą inwestycję pogrąży firmę. Jednak sytuacja diametralnie się zmieniła, kiedy w telewizji pojawiły się reklamy pierwszych „dorosłych lalek”. Świat oszalał na punkcie Barbie, która została okrzyknięta lalką dla nastoletnich dziewczynek. Pani Handler była twardą kobietą i rekinką biznesu. Kiedy musiała ustąpić z fotela prezesa za „pominięcia” – czyli malwersacje finansowe, pojawiły się też problemy ze zdrowiem i powikłania po chorobie nowotworowej. Sama mówiła, że były momenty, kiedy  myślała o samobójstwie po amputacji piersi. Jak sama zawsze powtarzała – biznes to było jej życie. Nie umiała sobie bez niego poradzić. Jednak nawet w takiej sytuacji Ruth potrafiła znaleźć światełko w tunelu. Znalazła rzeźbiarza u którego zamówiła swoją protezę piersi i to był ten moment, kiedy dostrzegła kolejną lukę w rynku. Zaproponowała mu współpracę i niedługo po tym firma “Nearly my” odniosła ogromny sukces. Jeśli interesuje Was historia tej niesamowitej, choć kontrowersyjnej kobiety, a także lalki, którą wymyśliła polecam Wam drugi odciek serii „The toys that made us”. Dostępny na netflixie.

Wspomniałam tutaj o Ruth ponieważ dzięki własnej konsekwencji, wiary we własny pomysł i nie poddawanie się nawet w trudnych momentach pokazała na co stać kobietę, która wierzy w sukces nawet w momencie, kiedy wszyscy mówią jej, że jest on niemożliwy. A przy okazji jej kontrowersyjna lalka mimo przemian w ciągu tych wszystkich lat ciągle jest numerem jeden w tego typu zabawkach. a tu ciekawostka :) pierwsza reklama Barbie dzięki której świat oszalał na jej punkcie

 

Coco Chanel. Postać kontrowersyjna. O jej życiu można powiedziec tyle samo dobrego co złego. Nie nazwałabym jej swoim wzorem człowieczeństwa, ale jedno tej kobiecie trzeba przyznać. Pomimo ubogiego pochodzenia, tego, że zmarła jej mama, a potem została opuszczona przez ojca w wieku 12 lat. Mimo tego, że miała ciężki początek – udało jej się dzięki sile charakteru i talentowi zbudować ogromną markę, która przeszła do historii i dalej jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych na świecie. Zapach channel no5 to nuta, która nie każdemu pasuje, ale każdemu kojarzy się z klasą, kobiecością i stylem. Coco nie tylko projektowała i szyła ubrania. Ona zrewolucjonizowała modę. Nauczyła kobiety chodzenia w spodniach i minimalistycznych, klasycznych kostiumach. Mówi się, że za każdą silną kobietą stoi mężczyzna. Owszem Coco miała wielu kochanków, jednak nigdy nie wyszła za mąż. Tak jak mówiłam nie podaję Wam jej za wzór człowieczeństwa. Osobiście mnie jej antysemityzm odrzuca. Jednak nie da się nie zgodzić z faktem, że była to kobieta silna, zdolna, wiedziała czego chce i konsekwentnie dążyła do swojej pozycji w biznesie. A to z pewnością są cechy, za które można ją pochwalić i wpisać w tą listę.

 Skoro jesteśmy w temacie mody chciałabym wspomnieć o Ninie Ricci czyli projektantce, którą szczerze uwielbiam. Zdolna, silna i lojalna kobieta, która stworzyła swoją markę po 50tce. Przez 25 lat aż do śmierci właściciela pracowała dla marki Raffin. Potem razem z synem otworzyła swój dom mody (nie miała miejsca więc otworzyła go we własnym mieszkaniu). To co ją wyróżniało to fakt, że nie tworzyła ekstrawaganckich strojów dla ówczesnych celebrytów. Tworzyła dla zwykłych kobiet. Jej kreacje szybko zyskały popularność, ponieważ za niższą ceną szła bardzo dobra jakość towarów. Nina dbała o każdy detal, kompozycję, szew i ostrożnie dobierała materiały. Dzięki temu szybko stała się numerem jeden – nie tylko w miastach, ale także na prowincji gdzie kobiety doceniły proste, eleganckie i wygodne stroje jej autorstwa. Syn zajmował się reklamą, dystrybucją i sprzedażą a ona mogła projektować.  Choć wojna namieszała nieco w ich pracowni, to nie poddali się naciskom i nie wyprowadzili się z Francji. Tworzyli stroje uniwersalne, wielozadaniowe. Po wojnie Ricci zaangażowała się w pomoc ofiarom wojennym. Zorganizowana przez nich wystawa cieszyła się ogromnym powodzeniem i choć zarobione pieniądze zostały przeznaczone na cele charytatywne – reklama jaką dzięki temu zyskali zaowocowała rozkwitem firmy. Nina wiedziała, że się starzeje dlatego powoli przekazywała swoją pracownię młodszemu pokoleniu i choć każdy z projektantów wkładał w kolekcje swoje nowe „ja”, to na wybiegach dalej królował czar i „to coś” przez co kobiety kochały dom mody Niny. Choć projektantka i jej syn nie żyją od dawna to marka ciągle stawia na wartości, które wyznawali. Z kreacji bije kobiecość i siła. A ich perfumy dalej cieszą się ogromnym powodzeniem. Ricci podbiła moje serce swoją uczciwością i miłością do samej mody. Konsekwentnie realizowała swoje plany i razem z synem potrafiła stworzyć ogromną firmę, która dzięki sile jej charakteru i pomysłowości przetrwała wojnę i istnieje do dzisiaj.

 Kobiet sukcesu – silnych, wpływowych i zdolnych jest ogrom. Mogłabym je wymieniać i wymieniać. Nie wiem dlaczego wspomina i myśli się o nich rzadziej. Nie mówię tutaj tylko o ikonach, które zmieniały bieg dziejów takich jak Joanna d’Arc, Elżbieta I, Millicent Garret Fawcet, Walentina0 Tierieszkowa, Maria Skłodowska Curie, ale także siłaczkach, które codziennie zmieniają świat na lepsze. A wśród nich jesteśmy też my. Dlatego dzisiaj po przeczytaniu o tych silnych, ciekawych, choć czasem kontrowersyjnych babkach – możecie uderzyć się w pierś i stwierdzić – „fajnie jest być kobietą”. A 8 marca świętujcie ile się da 😊 I nie zapominajcie także potem, że może i mówi się o nas „słaba płeć”, ale historia pokazuje totalnie coś innego. Warto mieć to na uwadze w codziennym życiu. Kiedy macie pomysł, uwierzycie w coś, albo po prostu chcecie zmienić pracę, ale się boicie. Rozważcie wszystkie za i przeciw. Przypomnijcie sobie te wszystkie dziewczyny, które przed Wami miały te same dylematy i ruszcie do boju. W końcu mamy 2018 rok – wszystko się może zdarzyć.

Pozdrawiam Was serdecznie

Justyna z GithagoArt

Specjalnie dla Was utworzyliśmy grupę zrzeszającą pasjonatów rękodzieła. Do grupy należą zarówno osoby początkujące, jak i bardziej zaawansowane, również te, które tworzą dla Was kursy. To tutaj możesz pochwalić się swoimi projektami, zapytać o radę, wyjaśnić wątpliwości odnośnie kursów, zgłosić swoje propozycje kursów, a także nawiązać nowe znajomości, z ludźmi, którzy mają takie samo hobby jak Ty :). Zapraszamy! Do grupy możesz zapisać się tutaj.

Justyna Kąkol znana także jako GithagoArt. Miłośniczka kolorowych sznurków i dobrych kamieni. Wraz ze swoim czarnym jak noc kotem tworzy tutoriale poświęcone hand made i DIY. Ciągle wpada na nowe pomysły, które najbliższe otoczenie musi znosić i przyjmować z entuzjazmem. Trochę wiedźma, trochę dziecko kwiatów. Kocham to co robię i chcę zhandmadować świat :)