Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu. To fakt. Ani zły, ani dobry. Po prostu otacza nas rzeczywistość zakupowa. Widać to szczególnie w czasie przed i po świątecznym, kiedy to kupujemy prezenty, a potem sprzedajemy te nietrafione. Jesteśmy rękodzielnikami. Nasze hobby to spora część naszego życia. Oczywiście, że wykonujemy ręcznie robione prezenty. I mamy nadzieję, że trafimy w gust obdarowanej osoby. Ale czy nasza rodzina i przyjaciele wiedzą, że może zamiast szalika, czajnika do herbaty czy nowoczesnej lokówki, wolelibyśmy idealnie trafione w punkt „przydasie”? Czy któraś z Was pisze jeszcze rękodzielnicze listy do M?

Myślicie sobie teraz: „zwariowała. Stara baba a wierzy w Mikołaja i listy” . Otóż tak 😊 Mikołaj istnieje. Nie wiem czemu wszyscy uparli się mówić, że to tylko mit ,czy bajka, którą opowiada się dzieciom. Gdyby tak było, to nigdzie nie było by widać tych sympatycznych panów z brodami, a my nie szalelibyśmy po sklepach w pocie czoła szukając idealnych prezentów. Nie siedziałybyśmy też po nocach, po pracy, żeby zrobić biżuterię dla naszych mam, babć, sióstr, córek, przyjaciółek i wszystkich, których chcemy obdarować. Tak! Może ten mityczny święty Mikołaj żył przed wiekami, ale zrobił jedną super rzecz. Zaszczepił w nas chęć obdarowywania bliskich. Oczywiście w różnych rejonach świata, a nawet Polski listy pisze się w różnych porach, do różnych postaci. U jednych jest to Mikołaj, u innych gwiazdka, Jezusek, dzieciątko itd. Ja kiedyś napisałam list do gremlina… (ej byłam zdesperowana, bo Mikołaj od kilku lat olewał moją prośbę, o domek dla lalek z garażem) No ale skoro  sobie już wyjaśniliśmy sedno problemu pt „może dziadzio z sankami nie roznosi prezentów, ale ja na pewno” to zapytam jeszcze  raz – konkretniej czy piszecie rękodzielnicze listy do Mikołaja?

Zainteresowało mnie to, ponieważ zdarzyło mi się (acz całe szczęście tylko kilka razy) dostać bardzo wartościowy prezent, którym miałam ochotę cisnąć w obdarowującego 😊 pewnie myślicie- „o niewdzięcznico”. Ale to nie była kwestia tego, że rozpieszczona, ruda dziewczynka jest zła, bo jej się nie podoba. Myślałam wtedy o tym, że to coś było bardzo drogie, a zupełnie mi się nie przyda. A ja nie lubię odsprzedawać prezentów, żeby nikomu nie było przykro. A gdyby ta osoba zapytała mnie o moje marzenie, to bym za taką kwotę mogła mieć prawdziwą kaboszonową ucztę.

Prezent dla rekodzielnika

Zapytałam Was ostatnio u siebie na grupie  czy dostajecie wymarzone  przydasie  na święta. Wychodzi na to, że choć rodzina i przyjaciele wiedzą, że praktycznie jesteście w stanie  sprzedać duszę diabłu za koraliki, to jednak ich Wam nie kupuje. Rozumiem prezent dla rękodzielnika- trudna sprawa.Wiadomo, że może  to być obawa przed  utopieniem domu w przydasiach. Wtedy  jest to jakiś  logiczny argument („kochanie piękne są te nowe włóczki, ale potrzebujemy też wannę. Czasem trzeba się wykąpać”) Ale często niekupowanie takich prezentów wynika z niewiedzy. Różnorodność naszego hobby jest tak ogromna, że każdy by zgłupiał. Jak mówiłam żyjemy w czasach konsumpcjonizmu. I co z tego, że mam już  metalowe szydełka?  Skoro nie mam jeszcze bambusowych, a mogę mieć 😃 Za dużo tego, żeby bez  strachu przed porażką nacisnąć „kup”.

Pomyślałam sobie o moich przyjaciołach, którzy zawsze stwierdzali „tyle tego masz, że ja już nie wiem co by ci kupić więcej.” Albo „to tak jak Ty byś miała mi kupić coś na ryby. Skąd masz wiedzieć co i jak łowię? Możesz zupełnie nie trafić”. No tak, mimo  że pracowałam w sklepie zoologicznym, a nad sobą miałam dział wędkarski,,  to nie znam się na rybach. Ale w ciągu kilku ostatnich lat zrozumiałam jedną ważną rzecz. Ja się nie musze znać ani na rybach, ani na żadnym  innym hobby  osób, którym chcę coś podarować.

Istnieją trzy naprawdę proste sposoby na spełnienie czyichś marzeń.

Jeden mało romantyczny, drugi bardzo romantyczny i przyjacielski.

I trzeci taki pół na pół.

Pierwszy to przeszukanie internetów i kupienie karty podarunkowej do sklepu, w którym potencjalnie  nasz delikwent znajdzie to czego potrzebuje. Tutaj możemy się albo doinformować.  Albo jeśli mamy nerwy ze stali, szlachetny charakter, brak morderczych myśli, oraz wspólne konto 😃 to możemy sprawdzić wyciąg i znaleźć ten wyjątkowy hobbystyczny sklep. Acz raczej odradzam 😊 Jeśli sklep nie  ma kart zawsze można wysłać wiadomość i dowiedzieć się jakie inne opcje są możliwe.

Drugi, bardzo skuteczny opatentowaliśmy z moimi przyjaciółmi i stosujemy go od lat. I nigdy nie było lipy. Jakieś 2 tygodnie przed świętami sporządzamy sobie listy do M. Tak- dosłownie piszemy listy do Mikołaja. Mniej romantyczne, bo nie zostawiamy ciastek na parapecie, tylko wysyłamy je sobie mailem.  Ale dzięki temu każda z nas w święta ma ochotę się wycałować, a nie zerknąć szybko na allegro i sprzedać to coś, co właśnie dostałyśmy.

Oczywiście zdarza się, że rodzina czy przyjaciele wiedzą dokładnie czego się chce. Jeśli od 4 miesięcy mędzisz o tym, że chcesz kupić sobie krosno, ale szkoda Ci pieniędzy, bo w sumie to teraz i tak nie masz na nie czasu, ale  że byś bardzo chciała – to nawet najwytrwalszy z wojowników z plemienia „nie pamiętam co mówiłaś 3 minuty  temu”. Na dźwięk słowa „krosno” będzie miał nerwowe tiki i  nie pomyśli o wycieczce do tego miasta 😊

Część z Was stwierdzi sobie teraz, że takie pisanie listów jest bez sensu. No bo przecież najfajniejsze jest oczekiwanie i niespodzianka. Tak, ja też kocham niespodzianki. Dlatego nigdy nie mówię, że chcę jedną konkretną rzecz. Daję mojemu Mikołajowi caaaaałą długą listę i niech sam szuka, kombinuje, wybiera. Ale to taka trochę oszczędność czasu i jednocześnie spora ulga. I szczerze powiem, że działa to w dwie strony. Ja uwielbiam dawać prezenty, ale w dorosłym życiu czasem bywa tak, że nie ma czasu na 6  godzinny maraton po sklepach (internetowych także). Wiec dla mnie taka opcja jest idealna.

Istnieje jeszcze trzeci sposób, umówić się na dane kwoty, kupić sobie samemu prezent, a potem dać osobie obdarowującej żeby zapakowała 😊

A Wy? Co myślicie o takich sposobach informowania o waszych marzeniach?  Pomyślicie by tak zrobić? Czy raczej zostaniecie przy tradycyjnych niespodziankach?

A teraz zwracam się do Ciebie wędrowniku :) jeśli znalazłeś/aś się tutaj a sam/a nie produkujesz niczego z koralików to znak, że coś się dzieje :) Albo jest to znak, że powinieneś/aś się nimi zainteresować. Albo znak, że ktoś z Twoich bliskich wrzucił ten tekst u siebie. Lub – co bardziej konkretne podesłał Ci taki tekst do “przypadkowego” przeczytania. I tu rada dla Ciebie – nie olewaj go, a weź sobie do serca by zobaczyć uśmiech szczęścia na twarzyczce kogoś wyjątkowego :) 

Zostań Mikołajem na 6 z plusem i koroną :)

Pozdrowionka :)

Śnieżynka Justynka :)

grupa pasart

Specjalnie dla Was utworzyliśmy grupę zrzeszającą pasjonatów biżuterii ręcznie robionej. Do grupy należą zarówno osoby początkujące, jak i bardziej zaawansowane, również te, które tworzą dla Was kursy. To tutaj możesz pochwalić się swoimi projektami, zapytać o radę, wyjaśnić wątpliwości odnośnie kursów, zgłosić swoje propozycje kursów, a także nawiązać nowe znajomości, z ludźmi, którzy mają takie samo hobby jak Ty :). Zapraszamy! Do grupy możesz zapisać się tutaj.

Justyna Kąkol znana także jako GithagoArt. Miłośniczka kolorowych sznurków i dobrych kamieni. Wraz ze swoim czarnym jak noc kotem tworzy tutoriale poświęcone hand made i DIY. Ciągle wpada na nowe pomysły, które najbliższe otoczenie musi znosić i przyjmować z entuzjazmem. Trochę wiedźma, trochę dziecko kwiatów. Kocham to co robię i chcę zhandmadować świat :)